Jest taki moment w związku, który przychodzi niepostrzeżenie. Nie ma konkretnej daty, nie ma jednego zdarzenia, które by go zapoczątkowało. Po prostu pewnego dnia uświadamiasz sobie, że obecność partnera stała się… oczywista.
Że jest. Że będzie. Że zawsze będzie.
I właśnie to przekonanie - pozornie niewinne, pozornie będące oznaką bezpieczeństwa - potrafi być jednym z największych zagrożeń dla bliskości w związku.
Czym jest branie partnera za pewnik?
To nie jest brak miłości. To nie jest złośliwość ani obojętność. To coś znacznie bardziej subtelnego i przez to trudniejszego do zauważenia.
Branie partnera za pewnik to przestanie widzieć człowieka za rolą, którą pełni w Twoim życiu. To traktowanie jego obecności, wysiłku i uczuć jako czegoś, co po prostu jest - tak jak powietrze. Nie dziękujesz za powietrze. Nie zauważasz go dopóki go nie brakuje.
I właśnie o to chodzi. Partnera zauważamy dopiero, gdy go tracimy. Albo gdy on sam zaczyna się odsuwać.
Jak to wygląda w praktyce?
Branie za pewnik rzadko wygląda dramatycznie. Wygląda zwyczajnie.
To kolacja, którą partner przygotowuje codziennie i którą przyjmujesz bez słowa. To wsparcie, które daje w trudnych momentach i które traktujesz jako coś oczywistego. To drobne gesty, które kiedyś zauważałeś/aś - a teraz po prostu są.
To nieodzywanie się przez cały dzień bo przecież „wie że jesteś zajęty/a”. To odkładanie rozmowy bo „zawsze jest czas”. To zapominanie, że partner też ma swoje potrzeby, lęki i momenty, gdy potrzebuje być widziany.
To wszystko małe rzeczy. Ale kumulują się.
Dlaczego tak się dzieje?
Paradoksalnie - branie partnera za pewnik jest często oznaką poczucia bezpieczeństwa w związku. Gdy czujemy się pewnie, gdy wiemy że partner jest i będzie - przestajemy się starać tak jak na początku.
Na początku się staraliśmy. Pamiętaliśmy o detalach, zaskakiwaliśmy, słuchaliśmy z pełną uwagą. Bo zależało nam na tym, żeby partner wybrał właśnie nas.
Z czasem wybór wydaje się dokonany. I staranie się odpuszcza.
Problem w tym, że partner - mimo że wybrał i nadal wybiera - nadal potrzebuje być widziany. Nadal potrzebuje czuć, że zależy Ci na nim. Nie tylko na początku. Cały czas.
Co się dzieje gdy partner czuje się brany za pewnik?
Na początku nic dramatycznego. Pojawia się cichy smutek, którego partner może nawet nie umie nazwać. Poczucie, że jest niewidzialny. Że to co robi nie ma znaczenia. Że mógłby/mogłaby zniknąć i nikt by nie zauważył.
Z czasem - dystans. Emocjonalne odsunięcie się jako mechanizm obronny. „Skoro i tak nie jesteś zainteresowany/a - przestanę się starać.”
I nagle okazuje się, że bliskości jest coraz mniej. Że rozmów jest coraz mniej. Że gdzieś po drodze zgubiliście siebie nawzajem.
Nie przez wielką zdradę ani dramatyczne wydarzenie. Przez codzienne niewidzenie.
Jak przestać brać partnera za pewnik?
Zacznij od wdzięczności - konkretnej.
Nie „dziękuję za wszystko”. Dziękuję za konkretną rzecz, dziś, teraz.
„Dziękuję że przygotowałeś/aś kolację, gdy byłam/byłem zmęczony/a.” „Doceniam że wysłuchałeś/aś mnie wczoraj bez dawania rad.” „Zauważyłem/am, że zadbałeś/aś o to żebym miał/a spokój, gdy potrzebowałem/am.”
Konkretna wdzięczność mówi partnerowi, że jest widziany. I zmusza Cię do patrzenia.
Przestań zakładać - zacznij pytać.
Branie za pewnik często objawia się przez zakładanie. Że partner wie jak się czujesz. Że rozumie, czego potrzebujesz. Że jest ok choć nie pytałeś/aś.
Zamiast zakładać - pytaj. „Jak się czujesz?” i naprawdę czekaj na odpowiedź. „Czego dziś potrzebujesz ode mnie?” i naprawdę słuchaj.
Pytanie to forma uwagi. A uwaga to przeciwieństwo brania za pewnik.
Traktuj partnera jak kogoś kogo mógłbyś/mogłabyś stracić.
Brzmi drastycznie. Ale działa.
Wyobraź sobie, że partner mógłby odejść. Że ta osoba, która jest przy tobie każdego dnia - mogłaby pewnego dnia nie być. Co byś wtedy żałował/a że nie powiedziałeś/aś? Co byś chciał/a zrobić inaczej?
Nie musisz żyć w lęku przed utratą. Ale ta perspektywa przypomina, że obecność partnera nie jest gwarantowana. I że warto o nią dbać - teraz, nie gdy będzie za późno.
Wróć do początku.
Przypomnij sobie jak było na początku. Co robiłeś/aś żeby zaimponować partnerowi? Jak słuchałeś/aś gdy mówił/a? Jak bardzo zależało Ci na tym żeby był/a szczęśliwy/a?
Ta energia nie musi znikać z czasem. Może ewoluować - stać się głębsza, spokojniejsza, dojrzalsza. Ale nie powinna zniknąć całkowicie.
Mów o tym.
Porozmawiajcie o tym razem. Zapytaj partnera czy czuje się widziany. Czy jest coś co mógłbyś/mogłabyś robić częściej. Czy jest coś za co rzadko słyszy „dziękuję.”
Ta rozmowa może być trudna. Ale jest o wiele łatwiejsza niż konsekwencje długiego milczenia.
Partner to wybór - codziennie
Jest jedno zdanie które warto zapamiętać i powtarzać sobie regularnie.
Partner nie jest przy tobie dlatego że musi. Jest dlatego że chce. Każdego dnia na nowo podejmuje decyzję żeby być z Tobą.
I Ty podejmujesz tę samą decyzję.
Związek to nie umowa podpisana raz na zawsze. To codzienne wybieranie siebie nawzajem. I widzenie siebie nawzajem. I dziękowanie za to, że ten drugi - mimo wszystko, pomimo codzienności i zmęczenia i trudnych momentów - nadal jest.
To jest coś za co warto dziękować.
Codziennie.
Kiedy ostatnio powiedziałeś/aś partnerowi że doceniasz że jest? 🤍